- Wrota Imperium - Opis Imperium - Stworzenie Mieszkańca - Hymn Imperium - Kodeks Imperium - Drogowskaz - Reklama Imperium - Forum - Sukcesy Imperium - Kontakt z Administratorami - Imperium Staff Aktualnie trwa 64 dzień Dziewiątej Ery. Czas w Imperium: 03:30:09, noc Do resetu pozostało: 2:29:51 Imperium wita swego najnowszego Mieszkańca! Jest nim Sasuke! Wszystkich Mieszkańców: 2992 Obecnie w Krainie: 1 Strażnik |
Ostatnia nowelizacja Kodeksu Imperium miała miejsce dnia 03.09.2008. To był kolejny zwyczajny dzień, podobny dziesiątkom innych, które następowały po sobie wcześniej. Natrętne krople deszczu dzwoniły monotonnie, uderzając w szybę Twojego okna, za którym szare ulice stały się korytami rzek: brud, czasem niewinnej krwi i marzeń, dryfujących z nurtem ludzkich łez... Kakofonia dźwięków miasta przyprawiała Cię nie tylko o ból głowy: klaksony tych, którzy się wiecznie gdzieś spieszą; sygnały będące zapowiedzią ognia, kalectwa, klatki czy też śmierci; przeraźliwy krzyk ofiar przemocy; klasyczny, graniczący z wirtuozerią fałszu śpiew zapijaczonych bezdomnych, których "nikt nie kocha"... No i jeszcze ten płacz dziecka, wokół którego wirują przekleństwa ojca-sadysty z mieszkania naprzeciwko. Nagle, cały ten zgiełk zagłuszyła cisza, uderzająca z wielką mocą. To nieznane Ci uczucie wszechobecnego spokoju wykradło jakąś część Ciebie i nagle poczułeś się równie lekki, jak powietrze. Odniosłeś wrażenie, iż unosisz się nad przegniłym parkietem swego mieszkania. Zamknąłeś oczy z nadzieją, że ten błogi stan nie przeminie, lecz niestety, ziemia ze swą grawitacją upominała się o Ciebie... Upadek był bolesny... Otworzyłeś oczy. Ku twemu zdumieniu, na środku pokoju ujrzałeś postać w jasnych szatach, przypominającą starego czarodzieja z bajek dla dzieci, które czytała ci w dzieciństwie Twoja matka... - Przepraszam Pana - zacząłeś niepewnie - to moje mieszkanie i życzyłbym sobie... - Czy zaparzysz herbatę? - przerwał Ci starzec z głosem dźwięcznym i pewnym - Lipton, jeśli można...z cytryną... - dodał. Niepewnie, z głową pełną przeróżnych myśli ruszyłeś w stronę kuchni. Zatrzymałeś się jednak w połowie drogi, przypominając sobie, że nie masz cytryny... - Nic nie szkodzi, może być bez... - odrzekł w odpowiedzi na Twe niewypowiedziane jeszcze myśli przybysz w jasnych szatach. Nie wytrzymałeś... - Kim...Czym, u licha, jesteś!? - głos Twój był drżący. Strach i fascynacja ogarnęły Twą duszę. - Nikim szczególnym, ot wytworem Twojej wyobraźni, marzeniem, ciszą... - A więc to jednak sen... Ty nie istniejesz...?? - Skąd wiesz, że sny to nie życie gdzieś obok życia, świat obok innego świata... - odpowiedział pytaniem Twój gość. - A co robisz akurat tutaj, u mnie? - Odpowiadam na Twe wołanie... - po tych słowach starzec uśmiechnął się tajemniczo, zaś jego sylwetka poczęła się rozpływać. Ogarnęło Cię to samo uczucie ciszy i spokoju co wcześniej, znowu począłeś lewitować, znowu zamknąłeś oczy i znowu upadłeś, lecz tym razem nie na parkiet własnego mieszkania... - Coś za jeden, i co tutaj robisz, obcy!? - usłyszałeś nad sobą tubalny głos. Uniosłeś ostrożnie głowę, a oczom Twym ukazał się postawny mężczyzna z ogorzałą od słońca twarzą, kilkudniowym zarostem, skórzaną zbroją ćwiekowaną i halabardą w prawej dłoni, której ostrze skierowane było w Twą stronę. - Nie wiem, Panie - odrzekłeś przestraszony. - W takim razie musisz... - Strażniku, on jest ze mną! - ten głos poznałeś. Starzec z Twojego mieszkania wyłonił się zza pleców zdumionego żołnierza, po czym dodał: - Witaj w Vackell, stolicy Imperium, wędrowcze - człowiek w bieli, łukiem uczynionym ręką ogarną monumentalne, zapierające dech w piersi bramy, mury i budowle miasta, które zauważyłeś dopiero teraz - i pamiętaj...czekam na herbatę! |
||||||||